Jak reklama natywna staje się królem reklamy natywnej

Jeśli ktoś ma oko na to, co nowego w świecie marketingu, to jest to prawdopodobnie Jeff Ragovin.

Po tym, jak współtworzył i był jedną z kluczowych postaci w rozwoju Buddy Media, będącej znaczącą akwizycją Salesforce, a następnie pozostał w Salesforce przez kilka lat, założył Ragovin Ventures, strategiczną grupę doradczą dla startupów i marek. Jednym z tych startupów był Social Native, platforma rynkowa i technologiczna, która łączy marki z 14 milionami twórców treści na całym świecie, z którą zaangażował się w styczniu 2016 roku. Rok później przenosi ją na zupełnie nowy poziom, obejmując stanowisko dyrektora ds. rozwoju w Social Native.

Prezes David Shadpour, który założył firmę, był bardzo wytrwały, ale przekonanie Ragovina do przejścia na model wewnętrzny w dowolnym miejscu było nie lada wyzwaniem. „Niekoniecznie miałem zamiar zajmować się czymkolwiek na pełen etat” – przyznaje Ragovin. Pod wieloma względami świadczy to o szansie biznesowej, jaka się przed nim otwierała. Po tym, jak Ragovin połączył Social Native z markami, z którymi współpracował wcześniej, kampanie wygenerowały zdumiewające wyniki. Zdał sobie sprawę, że firmy potrzebują treści do różnych celów – tworząc ogromną szansę rynkową dla Social Native – i karty do podpisania umowy znalazły swoje miejsce. „To jak Buddy Media z czasów, gdy zaczynaliśmy działalność” – mówi. To nie lada pochwała, biorąc pod uwagę ich wyjście za 745 milionów dolarów. Co więcej, Ragovin nie jest jedynym piórkiem w czapce Social Native: Eytan Elbaz, współtwórca AdSense (później przejętego przez Google), obejmuje stanowisko dyrektora ds. strategii.

Dlaczego Social Native jest tak popularny? Jego misja jest śmiała, ale możliwa do osiągnięcia: pomaganie markom w tworzeniu wysokiej jakości, spersonalizowanych i niedrogich treści na żądanie. Startup z siedzibą w Los Angeles jest wspierany przez weteranów branży – w tym Ragovina i Elbaza – których poprzednie startupy zdołały wygenerować ponad 6 miliardów dolarów wartości kapitałowej.

Rozwój reklamy natywnej

Reklama natywna była gorącym tematem w zeszłym roku. Wraz z rozwojem i rozwojem technologii wśród konsumentów, coraz trudniej do nich dotrzeć. W domu chętniej korzystamy z dekoderów, aby przewijać reklamy. Przeglądając internet, coraz częściej korzystamy z blokad reklam, które blokują wiele przekazów marki. Platforma taka jak Social Native potrafi jednak całkowicie odmienić oblicze reklamy, ponieważ jest prawdziwie natywna.

Ragovin uważa, że ​​marki mają szczególne trudności z tworzeniem i dostarczaniem zintegrowanych, spersonalizowanych doświadczeń klientom. „Jak przekazać informacje w prawdziwie autentyczny sposób?” – pyta. „Jest tyle szumu”. Rzeczywiście, niezależnie od tego, czy chodzi o reklamę cyfrową, czy fizyczny billboard, wszyscy jesteśmy narażeni na nieistotne reklamy w naszym codziennym życiu.

W świecie reklamy istnieje problem: masz wybór. Możesz tworzyć okropne reklamy na dużą skalę, którymi nikt poza Twoim prezesem tak naprawdę się nie przejmuje. Albo możesz tworzyć te poruszające, interesujące, natywne reklamy, które po prostu nie skalują się zbyt dobrze. To, co jest wspaniałe w Social Native, to to, że tworzy reklamy, które wcale nie sprawiają wrażenia reklam, i to na dużą skalę.

Ale czy nie ma powodu do obaw, że twórcy treści stracą swoją autentyczność, zarabiając na tym krocie, tworząc reklamy natywne dla marek? „Społeczność twórców sama się oczyszcza i samoreguluje” – mówi Ragovin. Twórcy chętnie korzystają z okazji, by dołączyć do kampanii, pod warunkiem, że spełniają niektóre z ich kluczowych kryteriów, zadając sobie pytanie: „Czy to pasuje do mojego stylu życia? Czy to pasuje do mojej marki?”. Bo jeśli odpowiedzi na te pytania brzmią „nie”, zniweczy to ich zdolność do ciągłego budowania reputacji.

Jeśli jesteś osobą, która początkowo drwi z idei twórców treści i terminu „influencer marketing”, jesteś w dobrym towarzystwie. „Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z Social Native, ta przestrzeń mnie odrzuciła” – przyznaje Ragovin. W Ragovin Ventures miał styczność z wieloma firmami związanymi z influencer marketingiem. W końcu istnieje sporo platform influencerów, które koncentrują się na osobach o szerokim zasięgu, ale niskim wpływie społecznym w danym temacie. Social Native zmierza w zupełnie przeciwnym kierunku. Firma chce dostosować treści do zainteresowań i stylów; koncentruje się na „długim ogonie” świata mikrotreści. Twórcy trafiają do sieci Social Native ze względu na trafność, a nie ze względu na liczbę obserwujących.

Doskonałym przykładem jest niedawna kampania z Walgreens. Jedna z twórczyń treści, instruktorka jogi, stworzyła zdjęcie siebie na podwórku, a tło stanowił rząd klamerek do bielizny, z których każda trzymała inne zdjęcie przedstawiające ją w unikalnej pozie jogi. Podpis wspierał odbitki zdjęć z Walgreens, które chętnie wręczała swoim klientom, aby wesprzeć swój biznes. Może nie jest to najseksowniejszy temat, ale jeśli spojrzysz na jej konto na Instagramie, zobaczysz, że korzysta z usług drukowania zdjęć w Walgreens, ale to w ogóle nie przypomina reklamy. „To prawdziwa reklama natywna w najlepszym wydaniu” – mówi Ragovin. To sytuacja korzystna dla wszystkich: dla Walgreens, dla twórców treści i dla wszystkich, którzy wolą zobaczyć autentyczną, szczerą reklamę niż to, do czego wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni.

___
by Jeremiego Goldmana
źródło: Inc

reklama

reklama

Ostatnie posty

archiwum
Top